Jutro wracam na uczelnie i na przywitanie mam dwa kolokwia, dlaczego wykładowcy są tacy okropni? HALO, czy ktoś może mi to powiedzieć? Mogę się topić w łzach i wariować, że nie umiem wszystkiego tak jakbym chciała, w sumie nigdy nie będę zadowolona z poziomu swojej wiedzy, bo zawsze może być lepiej, ale wolę wyjść, ulepić bałwana, potaczać się w śniegu z siostrą i pojeździć na sankach. Ktoś mógłby powiedzieć "nie szkoda ci czasu? przecież jutro masz kolokwium", ale jeśli on woli kuć 24h na dobe no to powodzenia, życzę wszystkiego dobrego, ale to nie jest styl życia dla mnie.
Nie wiecie jak radzić sobie ze stresem? Odreagujcie, pobiegajcie, pobawcie się, zróbcie coś co sprawia wam przyjemność. Kiedy nam na czymś zależy skupiamy na tym całą uwagę, jesteśmy z siebie stale niezadowoleni, bo nie wszystko wyszło tak jakm chcieliśmy, ale to droga do nikąd. Nie chcę was odciągać od pracy, bo tak, ciężka praca jest ważna, ale jeszcze ważniejsze jest bycie szczęśliwym, bo to ułatwia wszystko. Twoje dobre samopoczucie wpływa na skupienie, na twoje wyniki, na to jak wyglądasz! Więc proszę nie zapominaj o sobie. Rób to co kochasz, na co masz danego dnia ochotę. Nie rezygnuj z czekolady, bo jest niezdrowa, czy spaceru, bo masz jutro sprawdzian. Jeśli będziesz żyła w zgodzie ze sobą, swoim ciałem, ono będzie dla ciebie lepsze. (dobra to brzmi mega dziwnie) Chodzi o to, że można siedzieć 8h przed książką i nie nauczyć się niczego, bo jesteśmy zmęczeni, rozproszeni i nie potrafimy się skupić, a można też nauczyć się wszystkiego w 2-3h. Może to brzmi dla was jak jakaś abstrakcja, ale mówię wam to, bo sama się o tym przekonałam. Powinniśmy nauczyć się stawiać siebie na pierwszym miejscu (ale nie jakoś obsesyjnie i egoistycznie, tylko z dystansem). Bo to da nam siłe i energie do dążenia do naszych celów.
Wyznaczamy sobie cele, których spełnienie ma nas uszczęśliwić, ale nie możemy przez całe dążenie do tego żyć w cierpieniu i rozpaczy.
Dziś wrzucę wam trochę zdjęć, bo jednym z moich postanowień na nowy rok, jest właśnie robienie ich w ogromnej ilości. Zdjęcia to naprawdę świetne pamiątki! Uwielbiam raz na jakiś czas usiąść z ciepłym kakaem i je pooglądać. Żałuje, że z wielu wydarzeń nie mam ani jednej nieudanej fotki. Zwykle uciekałam od aparatu, bo nie chciałam wyjść znowu źle, ale właśnie te "złe ujęcia" są najlepsze. Dlatego w 2016 zabraknie mi miejsca na wszystkich możliwych dyskach, bo będę fotografowała wszystko i wszędzie!
Na dziś to już wszystko, do kolejnej notki, pa!
~em

















